„Nigdy więcej osamotnionych żołnierzy”. Tusk: Świat musi być solidarny z Ukrainą
Westerplatte: przestroga, która wciąż obowiązuje
Na półwyspie Westerplatte, gdzie 1 września 1939 roku padły pierwsze strzały II wojny światowej, odbyły się uroczystości upamiętniające 87. rocznicę wybuchu najkrwawszego konfliktu w dziejach ludzkości. Wzięli w nich udział przedstawiciele najwyższych władz państwowych, w tym premier Donald Tusk, który wygłosił przemówienie skierowane nie tylko do Polaków, ale i do całego wolnego świata. Obchody miały szczególny wymiar – po raz pierwszy od 1945 roku za wschodnią granicą Polski toczy się regularna wojna, a doświadczenia sprzed ponad ośmiu dekad stały się niepokojąco aktualne.
Premier podkreślił, że najważniejszą lekcją z Westerplatte jest absolutny zakaz pozostawienia napadniętego państwa samemu sobie. W 1939 roku Polska, mimo bohaterskiej obrony, nie mogła liczyć na realną pomoc sojuszników, co doprowadziło do katastrofy. Dziś, gdy Ukraina broni się przed rosyjską inwazją, powtórka tamtych błędów – polityki ustępstw i obojętności – byłaby nie tylko moralnym upadkiem Zachodu, ale także bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski i całej Europy. Tusk mówił wprost: nie może powtórzyć się Monachium, nie może powrócić bezradna polityka ugody wobec zła.
Rosja agresorem, Zachód musi być twardy
Szef rządu jednoznacznie wskazał, że odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej ponoszą hitlerowskie Niemcy oraz sowiecka Rosja, a współczesna Rosja Władimira Putina kontynuuje imperialną tradycję, atakując suwerenną Ukrainę. W swoim wystąpieniu Tusk nie pozostawił wątpliwości, że to Moskwa jest dziś agresorem, a cały cywilizowany świat powinien odpowiedzieć na tę agresję stanowczo i solidarnie. Jego słowa były skierowane zarówno do przywódców państw NATO, jak i do zwykłych obywateli – bo to społeczeństwa naciskają na rządy, by te podejmowały odważne decyzje.
Premier przestrzegł przed powielaniem przedwojennych błędów, gdy świat bagatelizował zagrożenie, powtarzając: „to tylko Czechy”, „nie będziemy umierać za Gdańsk”. Dziś podobne głosy, mówiące „to tylko Ukraina”, są równie niebezpieczne. Jeśli wolny świat odwróci wzrok od Kijowa, wkrótce może usłyszeć „to tylko Polska”. Dlatego tak ważne jest, abyśmy już teraz, głośno i wyraźnie, z Westerplatte krzyczeli: bądźcie solidarni, pomóżcie Ukrainie przetrwać. To nie jest kwestia altruizmu, lecz strategicznego interesu całego Zachodu.
„Dzisiaj głośno z Westerplatte krzyczymy do całego wolnego świata: bądźcie solidarni! Musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie. Nie możemy powtórzyć tamtych błędów. Nie może się powtórzyć Monachium. Nie może powtórzyć się ta upiorna, bezradna, bezsilna polityka ustępowania złu”
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Polska stawia na własną siłę i realne sojusze
Premier zaznaczył, że Polska wyciągnęła wnioski z historii i dziś opiera swoje bezpieczeństwo na dwóch filarach: własnej sile militarnej oraz realnych sojuszach, w których odgrywa istotną rolę. Nie są to już czasy, gdy polska obrona opierała się wyłącznie na bohaterstwie osamotnionych żołnierzy, którzy z bronią w ręku czekali na reakcję sojuszników. Współczesna Polska to ważny członek NATO, modernizująca swoją armię, inwestująca w nowoczesny sprzęt i budująca odporność państwa na różnego rodzaju zagrożenia – od militarnych po hybrydowe.
Tusk podkreślił, że sojusze nie mogą być jedynie „sojuszami na papierze”. Muszą opierać się na prawdziwej sile, odporności i solidarności państw członkowskich. W obliczu rosyjskich prowokacji, które dotknęły już Polskę, Finlandię, Łotwę, Litwę, Estonię, Rumunię, Danię, a ostatnio także Niemcy – gdzie doszło do incydentu z dronem w Lipsku – konieczna jest wspólna, zdecydowana odpowiedź całej Europy. Najbliższe miesiące mogą być kluczowe nie tylko dla niepodległości Ukrainy, ale również dla bezpieczeństwa Polski i całego wolnego świata.
„Jeśli my dzisiaj powiemy ‘to tylko Ukraina’, to ktoś za kilka miesięcy, za rok, za dwa powie znowu ‘to tylko Polska’. (…) Dzisiaj musimy polegać na własnej sile i na realnych sojuszach, nie na zaklęciach, nie na mitach, ale na prawdziwej sile państwa polskiego, prawdziwej sile, odporności i solidarności sojuszu, w którym Polska odgrywa tak istotną rolę”
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Historyczne liczby, które zobowiązują
Warto przypomnieć, że II wojna światowa pochłonęła około 80 milionów ofiar na całym świecie, w tym 6 milionów obywateli Polski. Na Westerplatte w przededniu wybuchu wojny polska załoga liczyła około 200 żołnierzy, podczas gdy niemieckie siły atakujące miały ponad 3,5 tysiąca ludzi – dysproporcja wynosiła więc niemal 20 do 1. Mimo to obrońcy wytrwali przez 7 dni, stając się symbolem oporu, ale też ostrzeżeniem, że sama odwaga nie wystarczy, gdy brakuje wsparcia sojuszników. Te liczby pokazują, jak kruchy był pokój i jak łatwo świat może powtórzyć błędy przeszłości.
Dziś, 87 lat po tamtych wydarzeniach, za polską granicą giną tysiące ludzi, w tym dzieci, pod bombami rosyjskiej armii. Dlatego tak ważne jest, aby pamięć o ofiarach nie pozostała jedynie pustym gestem, ale stała się impulsem do konkretnych działań. Polska, jako kraj, który doświadczył okrucieństwa wojny, ma moralny obowiązek przypominać światu o konsekwencjach bierności. Jednocześnie musi dbać o to, by jej własne bezpieczeństwo nigdy więcej nie zależało od łaski innych.
Co to oznacza dla mieszkańców Wałbrzycha?
Dla mieszkańców Wałbrzycha i całego regionu dolnośląskiego słowa premiera nie są tylko abstrakcyjną polityką. To właśnie na Dolnym Śląsku, w tym w Wałbrzychu, po 1945 roku osiedliło się wielu przesiedleńców z Kresów, którzy na własnej skórze doświadczyli okrucieństwa wojny i tułaczki. Ich historie są żywą lekcją, że pokój nie jest dany raz na zawsze, a bezpieczeństwo wymaga ciągłej pracy i czujności. Lokalne społeczności, w tym wałbrzyskie szkoły i organizacje kombatanckie, od lat pielęgnują pamięć o tych wydarzeniach, organizując uroczystości i spotkania z młodzieżą.
W kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej Wałbrzych, podobnie jak inne miasta w Polsce, odczuwa skutki wojny w Ukrainie – od napływu uchodźców po wzrost cen energii i żywności. Dlatego apel o solidarność i jedność ma tutaj wymiar bardzo praktyczny. Mieszkańcy Wałbrzycha, którzy w ostatnich latach angażowali się w pomoc ukraińskim rodzinom, wiedzą, że obrona Ukrainy to także obrona polskiego spokoju i stabilności. Wspólne działania, od zbiórek po wsparcie lokalnych punktów pomocy, to właśnie ta „prawdziwa siła”, o której mówił premier – siła, która rodzi się z jedności i wzajemnej odpowiedzialności.
Lekcja na przyszłość: nie być samotną twierdzą
Obchody na Westerplatte zakończyły się złożeniem wieńców i modlitwą za ofiary, ale ich przesłanie pozostaje aktualne każdego dnia. Premier Tusk, cytując słowa, które słyszał od cierpiących z powodu wojny – „za dużo słów, za mało czynów” – wezwał do konkretnych działań. Jego zdaniem, świat musi wreszcie zrozumieć, że w obliczu zła nikt nie może zostać sam. To dotyczy nie tylko Ukrainy, ale także wszystkich państw bałtyckich, Polski i całej wschodniej flanki NATO, które są narażone na rosyjskie prowokacje i hybrydowe ataki.
Historia Westerplatte uczy, że bohaterstwo żołnierzy jest bezcenne, ale nie może zastępować siły państwa i solidarności sojuszników. Dlatego tak ważne jest, abyśmy – jako naród i jako część wolnego świata – wyciągnęli mądre wnioski. Nie możemy pozwolić, by ofiary 80 milionów istnień, w tym 6 milionów Polaków, zostały zmarnowane przez powrót do polityki ustępstw. Musimy pamiętać, że pokój to nie stan naturalny, lecz efekt ciągłej pracy, sojuszy i gotowości do obrony wartości. Tylko wtedy Westerplatte pozostanie symbolem nie tylko klęski, ale i przestrogi, która uchroni przyszłe pokolenia przed koszmarem wojny.