Mgły Wałbrzycha, teatr i etyka zawodu: Angelika Cegielska przed premierą „Iliady”
Wałbrzych potrafi zaczarować już w pierwszej minucie - zwłaszcza wtedy, gdy miasto znika w mlecznej zasłonie mgły. Angelika Cegielska, aktorka od lat związana z wałbrzyskim Teatrem Dramatycznym, pamięta dokładnie swój pierwszy przyjazd z Wrocławia. Wysiadła z autobusu i zobaczyła przestrzeń, która natychmiast uruchomiła jej wyobraźnię - nie tylko teatralną, ale i literacką.
„Zobaczyłam, że to miasto jest oplecione mgłami. Od razu pomyślałam, że to przestrzeń, w której powinna tworzyć Agatha Christie. Jestem absolutną fanką kryminałów i to niesamowite ukształtowanie terenu oraz mgły po prostu mnie zachwyciły”
Z kroniki policyjnej: Zatrzymany poszukiwany w Wałbrzychu – włamania i kradzieże →Angelika Cegielska, aktorka
Dziś mija 15 lat, odkąd Wałbrzych stał się dla niej miejscem pracy, a w dużej mierze także codzienności. Choć wychowała się w jednej z wrocławskich kamienic, mówi o Wałbrzychu jak o mieście, które ma własny rytm, własną dramaturgię i własne światło - często dostrzegalne najbardziej przez tych, którzy przyjechali tu z zewnątrz.
Nowe Miasto oczami przyjezdnej: urbanistyka, proporcje i zieleń
Cegielska zwraca uwagę na to, co mieszkańcom bywa spowszedniałe: architekturę i przedwojenną myśl urbanistyczną. Jej szczególne uznanie zdobyło Nowe Miasto. W opowieści aktorki nie jest to tylko dzielnica z ładnymi kamienicami, ale spójnie zaprojektowana przestrzeń, w której „wszystko się zgadza”: relacja budynków do ulicy, obecność zieleni, a nawet to, jak słońce pracuje na elewacjach.
Wśród elementów, które podkreśla, powracają zwłaszcza:
- przemyślana, przedwojenna urbanistyka Nowego Miasta,
- proporcje kamienic do szerokości chodników,
- ekspozycja na słońce i wszechobecna zieleń.
Aktorka zestawia tę część Wałbrzycha z warszawskim Mokotowem Oficerskim. Idzie jeszcze dalej, przekonując, że gdyby wałbrzyskie budynki z Nowego Miasta przenieść do stolicy, mogłyby znaleźć się wśród najdroższych nieruchomości w Polsce.
W jej opowieści Wałbrzych to jednak nie tylko „ładna karta pocztowa”. Cegielska z satysfakcją obserwuje zmiany w miejskiej tkance - rynek, który tętni życiem i przyciąga rodziny z dziećmi, oraz małe inicjatywy sąsiedzkie, dzięki którym lokatorzy wspólnie dbają o przyblokowe ogrody. Wskazuje też na coś, co dla artysty bywa bezcenne: możliwość złapania dystansu i ucieczkę od intensywności dużych ośrodków.
Miasto z kryminału i powieść Marka Krajewskiego na wałbrzyskiej scenie
Tajemnicza aura Wałbrzycha coraz częściej staje się paliwem dla twórców. Ostatnio miasto zyskało dodatkowy literacki rozgłos za sprawą powieści Marka Krajewskiego Droga krwi, osadzonej w realiach dawnego Waldenburga. To opowieść zahaczająca o trudne rozdziały lokalnej historii - pojawiają się wątki biedy, epidemii oraz ucieczki niebezpiecznych więźniarek z Kopalni Książęcej.
Choć książka dopiero zaczęła żyć własnym życiem wśród czytelników, Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu już przygotowuje adaptację sceniczną. Inicjatorem pomysłu jest dyrektor Sebastian Majewski. Cegielska, kojarzona jako jedna z najgłośniejszych ambasadorek twórczości Krajewskiego, podkreśla wagę historii, która rozgrywa się „u nas” - w znanych ulicach i pod rozpoznawalnymi adresami.
„Pisanie o miejscach, które znamy, sprawia, że możemy się z nimi utożsamiać. To niesamowita siła. Ta akcja w Wałbrzychu to największy prezent, jaki można było dać mieszkańcom. Myślę, że młodzi ludzie będą chodzili z tą książką po ulicach i pokazywali sobie konkretne adresy. Marek Krajewski ma ogromną umiejętność opisywania miasta tak, że mieszkańcy czują się z niego dumni.”
Angelika Cegielska, aktorka
Ta zapowiedź - kryminału retro w teatralnej odsłonie - jeszcze mocniej wiąże sztukę z topografią Wałbrzycha. Jednocześnie repertuar teatru pokazuje, jak skrajnie różne wyzwania potrafią czekać na ten sam zespół.
Od trzygodzinnej farsy do Homera: „Iliada” już 27 czerwca
Zanim jednak przyjdzie czas na sceniczne Droga krwi, Teatr Dramatyczny szykuje premierę wymagającą w zupełnie inny sposób. W najbliższą sobotę, 27 czerwca, widzowie zobaczą Iliadę Homera w reżyserii Pawła Świątka.
To ważny szczegół: ten sam reżyser i ten sam zespół aktorski odpowiadają za komediowy hit Czego nie widać - trwającą trzy godziny farsę, która regularnie wywołuje salwy śmiechu na widowni. Jak przełącza się artystyczny „tryb” z komedii na antyczny epos? Cegielska opisuje to językiem rzemiosła.
„To trochę tak, jakbyśmy my, aktorzy, byli mechanikami samochodowymi. Przyjeżdża do pana Fiat, a innym razem Mercedes. Dostajemy materiał do pracy. Zarówno Czego nie widać (niesamowicie skomplikowane technicznie i fizycznie wycieńczające), jak i Iliada to silniki, które musimy umieć zbudować od podstaw. Do każdego potrzebny jest odpowiedni warsztat i kondycja.”
Angelika Cegielska, aktorka
Twórcy wałbrzyskiej Iliady nie idą w stronę powierzchownego „uwspółcześniania” za pomocą plakatowych chwytów. Fundamentem pozostaje tekst i słowo Homera, choć długie pasma wypowiedzi zostały skrócone, by utrzymać tempo bliższe współczesnej percepcji. W centrum mają znaleźć się kwestie, które nie starzeją się nigdy: strata i oczekiwanie.
Istotnym przesunięciem akcentów jest spojrzenie na kobiety funkcjonujące w cieniu wojny i męskich decyzji. Na scenie Angelika Cegielska wcieli się w Penelopę - postać-symbol wierności i tęsknoty, kojarzoną z Odyseją, ale w tej adaptacji obecną po to, by dopełnić obraz kobiet czekających na powrót bliskich z wojennej zawieruchy. Ten motyw ma szczególnie mocno rezonować z dzisiejszą sytuacją za naszą wschodnią granicą.
„Nie chcę brać odpowiedzialności za kompleksy dwunastolatek” - popularność a wybory zawodowe
Cegielska jest dziś rozpoznawalna nie tylko w Wałbrzychu. Jej dorobek obejmuje role filmowe i telewizyjne, m.in. w głośnym filmie Śubuk, serialu Skazana oraz w komediowym hicie Netflixa 1670. Jak przyznaje, w tej ostatniej produkcji „skradła show” jedną sceną, a serial z jej udziałem ma powrócić na ekrany już we wrześniu.
Rosnąca popularność - zamiast rozluźniać kryteria - u niej je zaostrza. Aktorka mówi o odpowiedzialności, jaką niesie widoczność w przestrzeni publicznej. Właśnie dlatego niedawno odrzuciła bardzo intratną finansowo ofertę serialową, uznając, że proponowana rola nie mieści się w jej zasadach.
„Nie chcę brać odpowiedzialności za kompleksy dwunastolatek. Chodziło o rolę, w której grana przeze mnie postać miała świadomie poddawać się relacji przemocowej tylko dlatego, że jest osobą grubszą. Uważam za nieuczciwe pokazywanie dziewczynkom, że jeśli mają parę kilogramów więcej, to w życiu z góry czeka je nieszczęście, a ich waga definiuje to, w jakie relacje mogą wchodzić. Moja rozpoznawalność czegoś od nas wymaga. W każdej roli staram się odnaleźć rodzaj misji. Wybory nie mogą być podyktowane wyłącznie zależnością finansową.”
Angelika Cegielska, aktorka
To podejście łączy jej aktywność na ogólnopolskich ekranach z tym, co dzieje się lokalnie - na wałbrzyskiej scenie. Z jednej strony miasto z mgłą, architekturą i rosnącą energią społeczną, z drugiej teatr, który w jednym sezonie potrafi udźwignąć i trzygodzinną komedię, i Homera.
Najbliższy sprawdzian tej teatralnej kondycji już w ten weekend. Premiera Iliady w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu zapowiada się jako wydarzenie, które ma szansę wybrzmieć szerzej niż tylko jako kolejny punkt repertuaru - bo dotyka tematów znanych także poza sceną: straty, czekania i życia w cieniu wojny.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!