Wtorek, 23 czerwca 2026
Imieniny: Wanda, Zenon, Józef

Górnik, Apollo, Oaza, Zorza i Polonia – kina, które Wałbrzych nosi w pamięci

Jedno słowo potrafi uruchomić lawinę wspomnień: „kino”. Dla wielu wałbrzyszan to nie tylko sala i ekran, ale całe dzieciństwo, młodość i pierwsze wielkie emocje przeżywane w ciemności, wśród szeptów i szelestu papierków. Z odpowiedzi mieszkańców wyłania się wyraźny obraz – są miejsca, które do dziś brzmią jak symbol miasta.

Wśród najczęściej wskazywanych nazw powtarza się kilka adresów, a lider jest właściwie niepodważalny. Ranking wspomnień nie opiera się na statystykach frekwencji, tylko na tym, co zostaje z człowiekiem na lata: poranki dla dzieci, „pierwszy raz” z kinem sensacyjnym, wypady po mszy, wagary i seanse, po których wracało się do domu z głową pełną obrazów.

GDK (Kino Górnik) – absolutny numer jeden

GDK (Kino Górnik) pojawia się w zdecydowanej większości wspomnień. Dla wielu mieszkańców to skrót myślowy na całe „wałbrzyskie kino” z lat 70. i 80. W pamięci wracają bajkowe poranki, ale też tytuły, które robiły wtedy ogromne wrażenie: „Wejście Smoka”, „Bitwa o Midway” (zapamiętana m.in. dzięki efektom stereo), „Seksmisja”, „Kingsajz” czy „Poszukiwacze zaginionej arki”.

Co ważne, Górnik funkcjonuje w opowieściach nie jako zwykłe kino. Wspominane są również koncerty, a także charakterystyczne „jaskółki”, czyli balkony, które miały swój niepowtarzalny klimat – dla części widzów to właśnie stamtąd oglądało się najlepsze seanse.

„GDK to był dla mnie synonim kina – od bajkowych poranków po wielkie hity jak Seksmisja czy Kingsajz. No i te jaskółki na balkonie!”

Mieszkaniec Wałbrzycha

Apollo – kino „z klasą”, które trzymało się najdłużej

Drugie miejsce ex aequo pod względem popularności zajmuje Apollo. Wypowiedzi mieszkańców są zaskakująco spójne: to kino wielu kojarzy z niedzielnymi porankami i telerankami, a także z pierwszymi filmami sensacyjnymi i przygodowymi oglądanymi na dużym ekranie. Wśród tytułów przewijają się m.in. „Wejście Smoka”, „Gwiezdne Wojny”, „Poszukiwacze zaginionej arki”, „Czarny korsarz” oraz „Ucieczka z Alcatraz”.

Apollo często opisywane jest jako miejsce „z klasą” – i takie, które przetrwało najdłużej. To charakterystyczny rys tej historii: część kin znikała, zmieniała funkcje albo kończyła działalność, a pamięć o nich została właśnie dzięki takim rytuałom jak niedzielny seans.

„Apollo pamiętam z teleranków i przygodówek. To było kino z klasą – i długo trzymało się na mapie miasta.”

Mieszkanka Wałbrzycha

Oaza (Nowe Miasto) i Zorza (Biały Kamień) – kina dzieciństwa i pierwszych wzruszeń

Silną pozycję w zestawieniu zajmuje Oaza (Nowe Miasto). Wspomnienia są tu szczególnie „dziecięce”: seanse po kościele, pierwsze kinowe emocje i praktyczny detal, który wielu pamięta do dziś – tanie wtorki/czwartki. Oaza w relacjach przewija się jako miejsce ważnych, wczesnych spotkań z kinem, a niektórzy określają ją krótko i dosadnie jako „petardę”.

Z kolei Zorza (Biały Kamień) wraca w opowieściach jako ulubione kino młodości. To właśnie tam wielu mieszkańców oglądało tytuły, które dziś są już częścią popkultury: „Król Lew”, „Titanic”, „W pustyni i w puszczy”, węgierskie „Goście z galaktyki Arkana” czy „Kevin sam w Nowym Jorku”. Wymieniane filmy pokazują, jak różnorodne były repertuary – od animacji, przez melodramaty, po familijne komedie.

Polonia – kultowe seanse i… wagary. Dziś w tym budynku działa filharmonia

Wśród najczęściej przywoływanych miejsc regularnie pojawia się także Polonia, często wymieniana w duecie z GDK. Mieszkańcy kojarzą ją z kultowymi seansami – padają m.in. „Wejście Smoka” i „Klasztor Shaolin” – ale też z bardzo szkolnym wątkiem, który wraca w wielu miastach, gdy mowa o dawnych kinach: wagarami.

Historia Polonii ma też współczesny ciąg dalszy. Dziś w tym budynku mieści się filharmonia, co dla wielu jest symbolicznym znakiem, że choć funkcje miejsc się zmieniają, to przestrzeń kultury zostaje na mapie Wałbrzycha.

Co najczęściej wraca w opowieściach mieszkańców?

  • GDK (Kino Górnik) jako dominujący punkt wspomnień – szczególnie z lat 70. i 80.
  • Apollo jako kino niedzielnych poranków i teleranków oraz pierwszych „mocnych” tytułów przygodowych.
  • Oaza (Nowe Miasto) z pamiętanymi tanimi wtorkami/czwartkami i seansami „po kościele”.
  • Zorza (Biały Kamień) jako kino młodości z repertuarem od „Króla Lwa” po „Titanica”.
  • Polonia – miejsce kultowych projekcji i wagarów, dziś związane z filharmonią.

Wynik tego nieformalnego rankingu mówi więcej niż same nazwy. Pokazuje, że wałbrzyskie kina były przestrzeniami codziennych rytuałów – tam zabierało się dzieci, tam chodziło się z kolegami, tam przeżywało się pierwsze filmowe zachwyty. I nawet jeśli część z tych sal to już historia, w pamięci mieszkańców nadal świecą jak ekran, który dopiero co zgasł po seansie.

Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
AJ

Anna Jurewicz

Relacjonuje kulturę i życie społeczne miasta, szukając historii ludzi, które najlepiej pokazują Wałbrzych.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!