Wałbrzych wybiera legendy parkietu. Która dyskoteka została zapamiętana najlepiej?
Jedno hasło wracało w odpowiedziach najczęściej i z największym ładunkiem emocji: Jazz Club na Nowym Mieście. W internetowej sondzie o najsłynniejsze wałbrzyskie dyskoteki to właśnie ten lokal wyrósł na symbol „tamtych” nocy - wspominany jak miejsce, do którego nie wpadało się przypadkiem, tylko wracało raz po raz, czasem nawet codziennie.
Uczestnicy głosowania i komentujący podkreślali, że Jazz miał niepowtarzalny klimat oraz starannie dobraną muzykę. W pamięci wielu osób zapisał się także pewien rodzaj selekcji - pojawiały się głosy, że było to miejsce z lekką aurą elitarności, gdzie nie każdy mógł wejść. Najmocniej wybrzmiewają jednak wspomnienia z lat 80., kiedy - jak wynika z komentarzy - dla części wałbrzyszan był to wręcz drugi dom.
„Bezapelacyjnie najlepszy.”
uczestnik sondy
„Legenda.”
uczestnik sondy
„Bywało się codziennie.”
uczestnik sondy
Nie brakowało też bardziej osobistych historii: dla jednych Jazz Club to „najlepsze imprezy życia”, dla innych - miejsce, w którym poznali przyszłych partnerów, paczkę znajomych albo po prostu czuli się swobodnie i u siebie.
Atlantis w Rynku i Podzamek - mocne filary wałbrzyskiej nocy
Na kolejnym miejscu sonda ustawiła Atlantis w Rynku. Ten adres wciąż wywołuje u wielu natychmiastowe skojarzenia z młodością i weekendami spędzanymi na parkiecie. W komentarzach przewijały się obrazy tłumu, energii i zabawy, która trzymała do białego rana - a także przekonanie, że to właśnie tam „wszystko się zaczęło”. Atlantis często pojawiał się w zestawieniach obok innych głośnych miejsc z tamtego okresu, jako punkt obowiązkowy sobotnich wypadów.
„W każdą sobotę.”
uczestnik sondy
„Petarda.”
uczestnik sondy
„Tam się wszystko zaczęło.”
uczestnik sondy
Trzecią mocną pozycję zajął Podzamek, mocno kojarzony z DJ-em Dolarem. Wpisy na jego temat były krótkie, emocjonalne i pełne entuzjazmu - z serduszkami, okrzykami „naj!!!” i wyraźnym sentymentem. Dla wielu mieszkańców był to lokal, do którego wracało się regularnie: ze względu na muzykę, atmosferę i to nieuchwytne „coś”, dzięki czemu wieczór zapadał w pamięć na długo.
Nie tylko „top 3”. Które lokale też pojawiały się wysoko?
Sonda pokazała również, że pamięć o nocnym Wałbrzychu nie kończy się na trzech najczęściej wskazywanych miejscach. Wysoko w rankingu znalazła się solidna grupa lokali, które dla różnych pokoleń miały własny, charakterystyczny rytm i publiczność.
- K10 na Piaskowej Górze – chwalony za klimat, DJ-ów i imprezy, które - jak pisali uczestnicy - po prostu „robiły robotę”.
- Staropolska (później Polonia) w Rynku – szczególnie zapamiętana w wersji dwupoziomowej, z panem Bronkiem na bramce; dla wielu klasyka dancingów i dobrych wspomnień.
- Tip Top (na Grunwaldzkim, dawniej ZMS) – wspominany jako elegancki lokal „z klasą”, mocno kojarzony z lat 70. i 80.
- SITG – miejsce określane jako kultowe, zwłaszcza przez starsze pokolenie.
- Sabat na Białym Kamieniu – wyraźnie obecny w pamięci tych, którzy zaczynali dyskotekową przygodę w latach 70./80.
- Kryształowa – lokal przywoływany przez uczestników ze względu na swoją charakterystyczną atmosferę.
Wynik sondy nie jest tylko listą nazw. To raczej mapa wspomnień: miejsc, w których spotykały się paczki znajomych, rodziły się znajomości na lata, a Wałbrzych - niezależnie od epoki - potrafił tańczyć do rana. Jedni pamiętają klimat i selekcję, inni muzykę i tłok pod sceną, a jeszcze inni konkretnego DJ-a lub znajomą twarz na bramce. I właśnie ta różnorodność opowieści najlepiej pokazuje, jak mocno dawne dyskoteki zapisały się w lokalnej historii.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!