Sobota, 20 czerwca 2026
Imieniny: Bogna, Florentyna, Rafał

Smaki, miejsca i ludzie: co Wałbrzyszanie najchętniej odzyskaliby z lat 80. i 90.

Gdyby dało się otworzyć drzwi do Wałbrzycha sprzed kilku dekad choćby na jeden dzień, wielu mieszkańców nie pobiegłoby od razu do sklepów ani na sentymentalny spacer. Najpierw poszukaliby twarzy, głosów i gestów, których dziś już brakuje. W opowieściach o latach 80. i 90. powraca jedna myśl: to nie miasto samo w sobie jest najważniejsze, tylko ludzie i „tamten klimat”.

Najpierw bliskość: rodzina, przyjaciele i jeden dzień „jak kiedyś”

Wspomnienia z Wałbrzycha lat 80. i 90. mają często bardzo osobisty charakter. Komentujący, pytani o to, co zabrali by ze sobą z tamtych czasów, wracają do spotkań, których nie da się już powtórzyć. Chodzi o proste, codzienne chwile: obiad w rodzinnym domu, uścisk, rozmowę bez pośpiechu. W tych deklaracjach widać, że nostalgia jest przede wszystkim próbą ocalenia emocji i relacji.

„spotkać się z rodzicami”

Mieszkaniec Wałbrzycha

„ucałować wszystkich, którzy wtedy żyli”

Mieszkanka Wałbrzycha

„zjeść obiad z babcią”

Mieszkaniec Wałbrzycha

„przytulić tych, których już nie ma”

Mieszkanka Wałbrzycha

Obok tęsknoty za konkretnymi osobami często pojawia się jeszcze jedna rzecz: atmosfera. Wspominany jest spokojniejszy rytm, sąsiedzkość, większa bezpośredniość w kontaktach. Ludzie opisują miasto jako przestrzeń, w której spotkania były „naprawdę”, a ulice dawały oddech.

„Poczuć ludzką życzliwość”

Mieszkanka Wałbrzycha

„spacerować ulicami bez pośpiechu”

Mieszkaniec Wałbrzycha

„wrócić do czasów, gdy ludzie spotykali się naprawdę”

Mieszkaniec Wałbrzycha

Wygrywają smaki. Wałbrzych pamięta, co jadł

Jedno zaskakuje szczególnie: wśród wspomnień o rodzinie, młodości i dawnych miejscach, prawdziwym hitem okazuje się jedzenie. To właśnie potrawy i konkretne punkty na kulinarnej mapie Wałbrzycha lat 80. i 90. wywołują najwięcej emocji. W wielu głosach pojawia się też dopisek, że dziś „to już nie to samo”, ale i tak warto byłoby wrócić choćby po jeden kęs.

  • Tosty z pieczarkami i serem – szczególnie te koło PDT i na Słowackiego
  • Rurki z kremem i torcik „Basia” w kawiarni Madras
  • Krem sułtański (Madras, Markiza, Barbórka)
  • Pizza na grubym cieście na Placu Tuwima
  • Placki ziemniaczane „u Placusia”
  • Kiełbasa z rożna koło PKS
  • Flaki i garmażerka na Starym Zdroju lub Placu Tuwima

Lista jest długa, ale wspólny mianownik prosty: to smaki przypięte do konkretnych ulic, punktów i nazw, które dla wielu wciąż brzmią jak hasło do wspomnień. Wystarczy nazwa kawiarni, fragment miasta, a reszta wraca sama.

Kina, dancingi, baseny i Górnik Wałbrzych. Miejsca, do których „szło się po życie”

Drugą dużą grupę wspomnień tworzą miejsca, gdzie spędzało się czas po szkole i po pracy. W opowieściach przewijają się kina, dyskoteki, dancingi i wydarzenia sportowe. Dla wielu to właśnie tam zaczynały się znajomości, przyjaźnie, a czasem pierwsze miłości.

Wśród kin powracają nazwy: GDK Zorza, Apollo i Górnik. Z kolei na mapie nocnego życia pojawiają się: Jazz (Nowe Miasto), Dwunastki, Staropolska, Tip Top, Atlantis, Kryształowa, Stylowa, Sabat i Żak. Wspominane są także koncerty w Dwunastkach – jako wydarzenia, na które się czekało i o których potem długo się mówiło.

Wątek sportowy wraca wyjątkowo często, zwłaszcza gdy pada nazwa Górnik Wałbrzych. Mieszkańcy pamiętają mecze piłkarskie na Nowym Mieście i koszykówkę w OSIR-ze, przywołując „legendarne nazwiska w składzie”. Obok sportu wielu przywołuje też letnie wyjazdy „na wodę”: odkryty basen w Szczawnie-Zdroju, baseny na Rusinowej i na Nowym Mieście.

Nie brakuje również wspomnień codzienności, która dziś wydaje się niemal sceną z filmu: Zielony Rynek jako miejsce, gdzie „kupowało się wszystko”, zakupy w PDT i Pewexie, a także spacery po dzielnicach, do których wraca się pamięcią najłatwiej: Piaskowa Góra, Nowe Miasto, Biały Kamień, Podzamcze czy Stary Zdrój.

Ciepła nostalgia, ale bez lukrowania. Co zostaje z tamtego Wałbrzycha?

Wspomnienia nie są całkiem jednobarwne. Pojawia się też krytyka i przypomnienie realiów: smog oraz szarość PRL-u. Mimo to zdecydowanie dominuje ton sentymentalny. Dla wielu mieszkańców lata 80. i 90. to czas młodości, pierwszych wolności, przyjaźni i beztroski – czyli rzeczy, których nie da się kupić ani odtworzyć w tej samej formie.

„Najlepsze lata mojej młodości”

Mieszkaniec Wałbrzycha

Ostatecznie z tych głosów wyłania się obraz miasta, które dla pokolenia dorastającego wtedy było przestrzenią intensywnego życia: z własną mapą smaków, rytuałów i miejsc spotkań. Tęsknota nie zawsze dotyczy idealnego Wałbrzycha – częściej dotyczy czasu, w którym wszystko wydawało się bliżej: rodzina, znajomi, ulubione ulice i zapachy, których dziś szuka się już tylko w pamięci.

Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
AJ

Anna Jurewicz

Relacjonuje kulturę i życie społeczne miasta, szukając historii ludzi, które najlepiej pokazują Wałbrzych.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!