Po 14 latach w stolicy Wróżbita Maciej osiada znów w Wałbrzychu: „To mój czas”
Wałbrzych znów ma przyciągać nie tylko turystów jadących na Zamek Książ, ale i tych, którzy szukają rozmowy o przyszłości. Najbardziej rozpoznawalny w kraju wróżbita, Wróżbita Maciej, zdecydował o przeprowadzce z Warszawy i powrocie do rodzinnego miasta. To nie wypad „na chwilę” ani sentymentalna wizyta - jak podkreśla, wraca na stałe, bo od dawna zakładał, że właśnie tutaj zakończy kolejny etap życia.
W stolicy spędził czternaście lat. Choć Warszawa dawała mu rozrywkę i tempo dużego miasta, po latach coraz wyraźniej odczuwał, że nie jest „u siebie”. W Wałbrzychu ma ulice i dzielnice w pamięci, przyjaciół z dawnych lat i historię, która zaczęła się dużo wcześniej niż medialna rozpoznawalność.
„Tak, to jest moja w pełni świadoma decyzja. Zawsze powtarzałem, że kiedy już będę starszy i się życiowo wyszaleję, to wrócę. (…) Od zawsze liczyłem się z tym, że moja przyszłość jest tutaj.”
Wróżbita Maciej
Warszawa: telewizja, radio i cena popularności
Choć dziś wielu kojarzy go z programami w TVN i audycjami w Meloradio, sam przyznaje, że wyjazd do Warszawy nie był jego marzeniem. Jak opowiada, do podjęcia ryzyka i rozpoczęcia drogi w mediach zachęciła go mama - przekonując, że w stolicy może czekać „lepsze życie”. Z perspektywy czasu uznaje ten krok za życiową szansę, ale podkreśla też, że w rozpoznawalności widzi nie tylko korzyści.
Najbardziej dotkliwym doświadczeniem po wejściu do ogólnopolskich mediów okazał się hejt. W Wałbrzychu, jak mówi, nie spotykał się z falą internetowej nienawiści. Dopiero popularność na większą skalę wystawiła go na zawiść i bezwzględność komentarzy, a także na zupełnie inny problem: podszywanie się pod jego nazwisko i wizerunek.
„W Wałbrzychu nigdy nie spotkałem się z nienawiścią. Dopiero praca w ogólnopolskich mediach pokazała mi, czym jest bezwzględny hejt, zazdrość i ludzka zawiść w sieci.”
Wróżbita Maciej
Wróżbita Maciej zwraca uwagę na działalność firm telemarketingowych i internetowych naciągaczy oferujących rzekome „darmowe SMS-owe porady od wróżbity Macieja”. Porównuje to do znanych przypadków wykorzystywania wizerunku Roberta Lewandowskiego w oszustwach. Podkreśla, że nie ma z tym nic wspólnego, a sprawy wielokrotnie zgłaszał na policję. Jego zdaniem najbardziej bolesne jest to, że część osób uważa, iż to on sam „zalewa” ich wiadomościami.
Sobięcin, wróżka Stefa i początki, które pamięta całe miasto
Korzenie tej historii nie prowadzą do studia telewizyjnego, ale do Wałbrzycha - konkretnie na Sobięcin. To tam, gdy miał 17 lat, mama zabrała go do wróżki Stefy. Jak wspomina, Stefa pracowała na kartach klasycznych, takich jak do gry. Spotkanie zrobiło na nim ogromne wrażenie: zafascynowało go, że można tak dokładnie mówić o czyimś życiu. Wtedy - jak podkreśla - nie chodziło o naśladowanie, tylko o impuls, który odebrał jako przeznaczenie.
Wróżbita Maciej zaznacza, że uczył się sam. Najpierw z mamą zgłębiał wróżenie z kart klasycznych, później dostał Tarota, który - jak mówi - całkowicie odmienił jego życie. Około 20. roku życia poszedł do urzędu w Wałbrzychu z zamiarem formalnej rejestracji działalności jako wróżbita. Spotkał się ze zdziwieniem: urzędnicy mieli przekonywać go, że „nie ma takiego zawodu” i nie istnieje numer PKD odpowiadający tej profesji. Dziś traktuje to jako anegdotę z początków drogi.
„Mamo, zobaczysz, osiągnę sukces.”
Wróżbita Maciej
Potem ruszyła „poczta pantoflowa”. Jak wspomina, jeszcze zanim trafił do telewizji, „cały Wałbrzych” miał go znać, a na brak klientów nie narzekał. Z czasem zaczął też przełamywać stereotyp wróżki z chustą, czarnym kotem i szklaną kulą, budując wizerunek oparty na profesjonalizacji usług. Do dziś przytacza sytuację z Nowego Miasta, gdy jedna z klientek dopytywała, gdzie ma „strój wróżbity” i „czarnego kota”.
Książki, Tarot i astrologia. „Gwiazdy mają potężny wpływ”
W jego działalności, obok konsultacji, ważne miejsce zajmują publikacje. Wróżbita Maciej wydał trzy książki: „Życie zapisane w kartach” (z autorską talią Tarota), bestsellerową „Numerologię wróżebną” oraz najnowszą „Astronumerologię”. Podkreśla, że właśnie astrologia - obok numerologii i Tarota - pozostaje jego największą pasją, a wpływ planet na życie ludzi jest, w jego ocenie, często niedoceniany.
Zapytany o to, czy odpowiada klientom na pytania wprost - na przykład o to, kiedy pojawi się miłość lub pieniądze - nie unika jednoznaczności. Zaznacza jednak, że w przypadku pytania „kiedy” najpierw trzeba zadać pytanie „czy”. Jako przykład podaje Totolotka: jego zdaniem nie ma sensu dociekać daty wygranej, jeśli nie jest ona w ogóle człowiekowi „pisana”.
W rozmowach publicznych często wraca także do tematów globalnych. Na swoim kanale YouTube porusza sprawy społeczne i geopolityczne, a układy planet - jak twierdzi - miały wskazywać nadejście pandemii. Podobnie ocenia sytuację sprzed ataku Rosji na Ukrainę: deklaruje, że przed wybuchem wojny podawał konkretne daty. W tym kontekście wymienia Krzysztofa Jackowskiego jako jedną z nielicznych osób, które w tamtym czasie równie stanowczo mówiły o ryzyku konfliktu. Jednocześnie zastrzega, że nie chce odpowiadać „na poczekaniu” o zakończeniu wojny, bo do tego potrzebna byłaby pogłębiona analiza, a ludzie mylą go z jasnowidzem.
Powrót „zapisany w gwiazdach” i łzy na Wyzwolenia
Decyzję o powrocie do Wałbrzycha łączy też z wątkami astrologicznymi. Wskazuje, że w tym roku planeta Uran przeszła do znaku Bliźniąt. Bliźnięta kojarzy z komunikacją, mediami, technologią oraz sztuczną inteligencją, a sam Uran - jak mówi - ma przynosić gwałtowne rewolucje. Według niego przez najbliższe siedem lat osoby spod znaku Bliźniąt i Strzelca mogą spodziewać się życiowych przewrotów; przypomina przy tym, że sam jest Strzelcem. W tym ujęciu jego decyzja o wyjeździe ze stolicy i osiedleniu się na Dolnym Śląsku ma być przykładem takiej zmiany.
„Poczułem, że to jest ten właściwy moment, by opuścić stolicę i wrócić tam, gdzie czuję się bezpiecznie.”
Wróżbita Maciej
Wspomina też osobisty moment z ostatnich dni: spacer ulicą Wyzwolenia, podczas którego spojrzał na okna i balkon mieszkania, w którym dorastał. Mówi, że wtedy pojawiły się łzy. Przywołuje również wiadomość, którą kiedyś - na szczycie kariery - dostał na Facebooku od koleżanki: „Macieju, nie zapomnij, skąd pochodzisz”. Jak podkreśla, dopiero dziś rozumie ciężar tych słów.
„Wracam do Wałbrzycha, bo moją misją życiową jest pomaganie ludziom.”
Wróżbita Maciej
Powrót Wróżbity Macieja to nie tylko historia rozpoznawalnej postaci z telewizji, ale także opowieść o drodze, która zaczęła się w dzielnicach Wałbrzycha - od Sobięcina, przez urzędowe zderzenie z brakiem numeru PKD, aż po medialny rozgłos w TVN i Meloradio. Teraz, po 14 latach w Warszawie, wraca do miejsca, które nazywa własnym. I zapowiada, że to właśnie tutaj chce dalej pracować i być blisko ludzi, których - jak mówi - od dawna miał w swojej przyszłości.
- 14 lat - tyle spędził w Warszawie, zanim podjął decyzję o stałej przeprowadzce do Wałbrzycha
- Sobięcin - dzielnica, w której jako 17-latek poznał wróżkę Stefę i zaczął interesować się kartami
- TVN i Meloradio - ogólnopolskie media, które umocniły jego rozpoznawalność
- „Życie zapisane w kartach”, „Numerologia wróżebna”, „Astronumerologia” - trzy wydane książki
- Ulica Wyzwolenia - miejsce, do którego wróciły wspomnienia z dzieciństwa
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!