Motocyklista wyprzedzał na podwójnej ciągłej i uderzył w dostawczaka. Lądował w szpitalu
47-latek wyprzedzał na podwójnej ciągłej przy przejeździe kolejowym, zderzył się z dostawczakiem. Trafił do szpitala.
W minioną sobotę, 24 sierpnia, tuż przed godziną 11:00 w Golińsku rozegrały się niebezpieczne sceny z udziałem 47-letniego motocyklisty i kierowcy samochodu dostawczego. Jak wynika ze wstępnych policyjnych ustaleń, wszystko zaczęło się od zuchwałego manewru wyprzedzania, którego dopuścił się kierowca jednośladu.
Mężczyzna, siedzący na motocyklu, postanowił wyprzedzić inne auto w miejscu absolutnie do tego nieprzeznaczonym – na odcinku, gdzie obowiązywała podwójna linia ciągła, tuż przy przejeździe kolejowym i przejściu dla pieszych. W tym samym czasie, jadący zgodnie z przepisami kierowca pojazdu dostawczego, zaczął skręcać w boczną drogę. Motocyklista nie sprawdził dokładnie, czy ma wystarczająco dużo miejsca i czasu, by bezpiecznie minąć ten samochód, i doprowadził do zderzenia.
W wyniku uderzenia 47-latek doznał obrażeń, które zgodnie z medyczną oceną trwały dłużej niż siedem dni. Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, ale to tylko przypadek, że skończyło się na szpitalu i nie było znacznie gorzej. Obaj kierowcy byli trzeźwi.
Policjanci z Wałbrzycha, którzy zajęli się sprawą, wykonali na miejscu szczegółowe oględziny z udziałem technika kryminalistyki. Funkcjonariusze zatrzymali dowód rejestracyjny od samochodu dostawczego, a motocykl został odholowany na parking strzeżony. Teraz sprawą zajmie się sąd, a motocyklista odpowie za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
To zdarzenie to kolejna przestroga dla wszystkich, którzy zbyt lekką ręką traktują przepisy. Policja niezmiennie apeluje: przed każdym wyprzedzaniem należy upewnić się, że manewr jest bezpieczny. Podwójna linia ciągła to absolutny zakaz wyprzedzania, a dodatkowe utrudnienia w postaci przejazdu kolejowego czy przejścia dla pieszych wymagają od kierowcy szczególnej uwagi i rozwagi. Szczególnie dotyczy to motocyklistów – ich pojazdy dają znacznie mniej ochrony, więc konsekwencje błędów bywają tragiczne. Lepiej dojechać do celu kilka minut później, niż skończyć na szpitalnym łóżku – taki jest główny morał tej historii.
Źródło: policja.gov.pl