Piątek, 19 czerwca 2026
Imieniny: Gerwazy, Protazy, Sylwia

Czarzasty w Wałbrzychu: o wojnie, wetach Nawrockiego i planach Lewicy na mieszkania i pracę

W Wałbrzychu Włodzimierz Czarzasty postawił sprawę jasno: polska polityka od dawna nie była tak mocno uzależniona od wydarzeń poza granicami kraju. Spotkanie z mieszkańcami rozpoczął od diagnozy, że rząd musi dziś działać w cieniu dwóch czynników, które potrafią wywrócić krajowe plany do góry nogami - nieprzewidywalności prezydenta USA Donalda Trumpa oraz przedłużającej się wojny w Ukrainie.

Lider Lewicy przekonywał, że w takich warunkach dyskusja o bezpieczeństwie przestaje być abstrakcją, a staje się codziennym wyzwaniem dla państwa i jego instytucji. W tym kontekście wrócił też do swojej głośnej decyzji, by nie udzielać poparcia kandydaturze Donalda Trumpa do pokojowej Nagrody Nobla.

Nigdy od czasów transformacji nie było sytuacji, by rząd musiał podejmować decyzje w tak ogromnej zależności od czynników zewnętrznych. Mamy problem z nieprzewidywalnością Trumpa, nie wiemy, czy NATO jest stabilne i czy w razie kryzysu Stany Zjednoczone by nas wsparły. Nie czujemy się bezpieczniejsi

Włodzimierz Czarzasty, marszałek

W dalszej części podkreślał, że – jego zdaniem – Polska nie powinna kierować się logiką popierania silniejszych tylko dlatego, że są silni. Jak mówił, ta postawa wynika również z narodowej dumy i potrzeby zachowania podmiotowości w relacjach międzynarodowych.

„Bez wolnej Ukrainy nie ma wolnej Polski”

Duża część rozmowy dotyczyła Ukrainy i narastających emocji społecznych wokół obecności Ukraińców w Polsce. Czarzasty przyznał, że zmęczenie rośnie, a radykalne środowiska próbują przekuć je w niechęć. Jednocześnie przypomniał skalę pomocy, jakiej Polacy udzielili na początku wojny - w tym opiekę nad milionem ukraińskich dzieci.

Bez względu na to, co się dzieje, nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. To nie jest teza do dyskusji, to fakt. Jeśli Rosja zajmie Ukrainę, kto będzie następny? Ponieważ rząd w to wierzy, podjęliśmy decyzję o gigantycznych nakładach na zbrojenia – 200 miliardów złotych w budżecie. Jako socjaldemokrata wolałbym wydać to na żłobki, ale bez czołgów i dronów nikt na nas w przyszłości już nie zagłosuje

Włodzimierz Czarzasty, marszałek

W tym samym wątku mocno uderzył w Konfederację oraz polityków, których wskazywał jako przykład relatywizowania rosyjskich zbrodni. Wprost wymienił Grzegorza Brauna, a o Władimirze Putinie mówił jako o mordercy.

Weta prezydenta Karola Nawrockiego i nowa strategia koalicji

Najwięcej miejsca w wystąpieniu zajęła jednak ocena działań urzędującego prezydenta Karola Nawrockiego. Czarzasty zarzucał mu destabilizowanie państwa oraz blokowanie zmian ustawowych poprzez częste sięganie po weto. W Wałbrzychu wyliczał konkretne projekty, które - jak przekonywał - miały szeroką społeczną akceptację, ale nie doczekały się podpisu.

  • tzw. „Lex Kamilek” – rozwiązania dotyczące ochrony dzieci,
  • blokada powstania Parku Narodowego Dolnej Odry,
  • ustawa antypornograficzna dotycząca ochrony młodzieży w sieci,
  • regulacje rynku kryptowalut, które – jak mówił – miały chronić oszczędności tysięcy Polaków.

Zapowiedział też, że koalicja rządząca zmieniła podejście do ryzyka prezydenckich wet. Zamiast wstrzymywać prace nad ustawami przewidywanymi jako „do zablokowania”, zamierza je procedować i przekazywać prezydentowi do decyzji, a potem jasno wskazywać, gdzie utkwiła blokada.

Kiedyś myślałem, że lepszą polityką będzie nieprocedowanie ustaw, które Nawrocki i tak zawetuje. Zmieniłem zdanie. Teraz będziemy je uchwalać, kłaść mu na stół, a ludziom, którzy np. chcą szybkich rozwodów bez orzekania o winie w USC, powiemy: „Przez niego stoicie teraz w dziesięcioletniej kolejce w sądzie”. Niech ludzie wiedzą, gdzie jest rozsądek, a gdzie jego brak

Włodzimierz Czarzasty, marszałek

W tym kontekście bronił także tzw. „weta marszałkowskiego”, które stosuje w Sejmie wobec projektów określanych jako populistyczne i pozbawione zabezpieczenia finansowego. Jako przykład wskazywał prezydenckie propozycje drastycznego obniżenia cen energii bez wskazania, skąd miałyby pochodzić środki na pokrycie kosztów.

„Lewicowy stempel” na polityce rządu: mieszkania, renta wdowia i praca

Podczas spotkania w Wałbrzychu Czarzasty podkreślał rolę Nowej Lewicy w koalicji, argumentując, że bez jej ministrów gabinet Donalda Tuska przesunąłby się w stronę rozwiązań liberalno-prawicowych. Wskazywał elementy polityki społecznej, które - jak ocenił - są efektem obecności Lewicy w rządzie.

  • Renta wdowia – program, który od 1 stycznia przyszłego roku ma objąć 1,6 mln osób,
  • wielki program mieszkaniowy – 48 miliardów złotych na mieszkania na tani wynajem; padała deklaracja czynszu ok. 600 zł za 50m2, a w skali kraju ma być budowanych obecnie 18 tysięcy takich lokali,
  • reforma Państwowej Inspekcji Pracy ukierunkowana na walkę z tzw. umowami śmieciowymi,
  • projekty społeczne: ustawowe finansowanie in vitro, program „Aktywny rodzic”, podniesienie zasiłku pogrzebowego do 7000 zł oraz darmowa dla pracowników Wigilia.

Zapowiedział również, że Lewica chce walczyć o skrócenie czasu pracy, powołując się na rozwiązania testowane w Europie Zachodniej.

Zdrowie na końcu? „Nie będzie prywatyzacji szpitali”

Wątek ochrony zdrowia pojawił się jako jeden z najbardziej emocjonalnych. Czarzasty mówił o własnych doświadczeniach choroby i zwracał uwagę na różnicę między prywatną opieką na etapie konsultacji a realiami leczenia w ciężkich przypadkach, gdy kluczową rolę przejmują szpitale publiczne. Zadeklarował, że koalicja ma „do końca roku” uporać się z kryzysem w służbie zdrowia, ale odrzucił kierunek komercjalizacji.

Jestem po bardzo poważnej chorobie, schudłem 14 kilo. Wiem jedno: prywatni lekarze są fajni do momentu badań. Przy nowotworze czy operacji serca zawsze trafia się do szpitala publicznego. Dopóki Lewica jest w rządzie, nie będzie prywatyzacji szpitali, bo 95% społeczeństwa nie byłoby stać na leczenie

Włodzimierz Czarzasty, marszałek

Na zakończenie spotkania pojawił się akcent wyraźnie wyborczy. Czarzasty mówił, że w kolejnych wyborach parlamentarnych Lewica - startując samodzielnie - ma ambicję zdobyć minimum 60 mandatów. Wskazywał, że oznaczałoby to poparcie rzędu 11-12% i dawałoby możliwość zbudowania stabilnego rządu z Koalicją Obywatelską, ale już z silniejszą pozycją Lewicy w negocjacjach. Wśród priorytetów wymieniał liberalizację prawa aborcyjnego oraz pełną legalizację związków partnerskich.

Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
MW

Marek Wyrzykowski

Od lat opisuje sprawy Wałbrzycha, łącząc rzetelną weryfikację faktów z wyczuciem lokalnego kontekstu.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!